Showing posts with label Retro. Show all posts
Showing posts with label Retro. Show all posts

4 November 2016

Completely Second Hand.

Oto druga część wiosennych niedobitków oraz kolejna porcja słońca. Vintage zestaw, który dziś prezentuję został praktycznie całkowicie skompletowany w sklepach z używaną odzieżą. Kosztował naprawdę grosze, a efekt bardzo mnie zadowala. Dzięki temu po raz kolejny mogę dorzucić cegiełkę budującą podstawy tego bloga, udowadniając, że nie trzeba wydać dużo, żeby dobrze wyglądać:)!
***
 
Here is the second part of the spring leftovers and another portion of sun. The presented vintage outfit is completely made of second hand clothes. It cost almost nothing and I really like the effect. And that's another opportunity to contribute to the main idea of this blog which is to prove that you don't have to spend a lot to look good:)!
 

14 June 2016

Retro & Vintage Fair

Około 2 tygodnie temu w ramach majowego spaceru postanowiłam wybrać się na Targi Vintage i Retro w krakowskim Forum Przestrzenie. Wydarzenie mimo, że nie za duże, okazało się być całkiem ciekawe. Moją uwagę przykuła ręcznie robiona retro biżuteria Katarzyny Koźmic (L'art gallery - bijoux design). Wykonywana jest z termoutwardzalnych mas plastycznych i stali szlachetnych - brzmi dość zagadkowo, ale uwierzcie mi, efekt jest cudowny! Każdy drobny kwiatuszek zdobiący kolczyki czy bransoletki wymaga niesamowitej precyzji, wszystko jest tak drobne, a jednocześnie tak dokładne, że wydawało się, że przy stoisku pani Kasi zapuszczę korzenie. Całość ma nieco ludowy charakter, ale zdecydowanie nawiązuje do zawartości szkatułek naszych prababci. Myślę, że w dzisiejszych czasach taka biżuteria to inspirująca alternatywa dla nieraz tandetnej masówki i morza "chińszczyzny". Zdjęcia ze stoiska znajdziecie na samym końcu wpisu!
Całkowicie urzekła mnie również kolekcja vintage okularów słonecznych sklepu Cukier Puder Vintage Store. Kolorowe stoisko wyglądało bajecznie, a mierząc ich okulary przeniosłam się do innej epoki!
Oczywiście jak na wycieczkę z prawdziwego zdarzenia przystało nie obeszło się bez pamiątki. Skusiłam się na piękny retro magnes na lodówkę (mój upatrzony wzór widoczny jest na pierwszym zdjęciu w prawym górnym rogu - teraz codziennie sięgając do lodówki czuję powiew lata;)).
Podsumowując nasz "kulturalny wypad" mój chłopak z pełną powagą uznał, że zawartość mojej szafy kwalifikuje się na otwarcie własnego stoiska podczas kolejnej edycji targów... Koniecznie:].
***
About two weeks ago, as part of a spring walk, I decided to go to the Vintage and Retro Fair in Cracow. The event, although not too large, turned out to be quite interesting. What attracted my attention most was handmade retro jewellery by Katarzyna Koźmic (L'art gallery - bijoux design). It is made of thermosetting plastics and stainless steel – which sounds pretty puzzling, but believe me, the effect is wonderful! Every tiny little flower on earrings and bracelets requires incredible precision; everything is so small but in the same time so meticulous that it seemed that I've spent ages next to Mrs. Kasia's stand. The whole thing has a bit folk character, but definitely relates to the content of our great-grandmothers' jewel caskets. I think that today such jewelry is an inspiring alternative to the mass production and "made in China" flood. You can find pics of this lovely jewellery at the end of the post!
I also fell in love with a collection of  vintage sunglasses by Cukier Puder Vintage Store. Their colorful stand looked fabulous and I felt like I went back in time by trying the sunglasses on!
Of course, as befits a real trip, I couldn't do without souvenir. I was tempted to buy a beautiful retro fridge magnet (my design is on the first photo in the upper right corner – now everytime I reach for something to the fridge, I feel a breeze of summer;)).
To sum up our "cultural trip" my boyfriend solemnly declared that with the content of my wardrobe I'm eligible to open my own stand during the next edition of the fair... Sure:].

Love,
Monika


23 May 2016

My sewing kingdom

 
Moją pierwszą własną maszynę do szycia dostałam od babci. Jest ona typem kobiety, która zrobi coś z niczego, zawsze wyszpera z jakiejś sekretnej półki w swoim mieszkaniu akurat to czego potrzebujesz albo, co lepsze, nawet nie wiedziałeś, że potrzebujesz, a tymczasem babcia Jadzia właśnie TO ma i ci bardzo chętnie podaruje: "Masz, przyda ci się.". Dziadkowie mieszkają w Niemczech, gdzie organizuje się od czasu do czasu tzw. "Sperrmüll", czyli dzień, kiedy mieszkańcy danego osiedla wystawiają przed domy nieużywane przez nich rzeczy, które finalnie wylądują na śmietniku, ale zanim zostaną zagarnięte przez śmieciarkę każdy ma możliwość zabrania sobie czegoś ze sobą. Nie zdziwiło mnie, że babcia podczas jednego ze Sperrmülli wypatrzyła z okna leżącą na ulicy opuszczoną, brudną maszynę do szycia i bez zastanowienia przytaszczyła sprzęt do mieszkania. Jako zawodowa krawcowa okiem profesjonalistki oceniła znalezisko i określiła mianem "możliwego do odratowania", wyczyściła i nasmarowała jak trzeba i tak oto dostałam jedną z najcenniejszych rzeczy jakie posiadam. Na maszynie najczęsciej przerabiam ubrania kupione w szmateksach: zwężam, skracam, dopasowuję. Stąd kiedy znajduję przepiękną spódnicę w rozmiarze XL nie zawsze jestem zmuszona z bólem serca odłożyć ją na wieszak, bo mimo moich przeciętnych zdolności krawieckich, da się temu zaradzić!
Pod spodem zdjęcia babcinego skarbu oraz ostatnich przeróbek:).
 
***
I got my first own sewing machine from my grandma. She's the kind of a woman who creates something out of  nothing, always finds in her secret cupboards and drawers this one thing that you exactly need or, even better, you had no idea you needed while grandma Jadzia has IT and will gladly give it to you: "There you go, it'll come in handy.". My grandparents live in Germany where from time to time there is organised so called "Sperrmüll" that is a day when people from a certain area get rid of useless items by leaving them on the street so that everyone could pick anything they like before garbage truck takes it all. I wasn't surprised that during one Sperrmüll my granny detected from her window a dirty sewing machine lying on the street and without thinking she brought it home. As a professional tailoress she valued the finding as "possible to rescue". She cleaned and lubricated every part of the machine and that's how I got one of the most precious things ever. I use my sewing machine to adjust, shorten and fit some o the clothes I buy in second hand shops. So when I find an amazing extra large skirt or blouse I don't necessarily have to put it back because in spite of my not completely professional skills I can handle it!
Below my grandma's treasure and some of my recent adjustments:).
 
Love,
Mo


8 March 2016

Romantic pleated retro skirt

Co powiecie na romantyczny przedwiosenny spacer?
***
How about going for a romantic pre-spring walk?

16 February 2016

Vintage Jedi coat of power

Kiedy pierwszy raz ubrałam mój świeżo zakupiony w internecie vintage płaszcz, pełna ekscytacji spojrzałam w lustro i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że właśnie zostałam rycerzem Jedi. Płaszcz sięgał mi nieco ponad kostki, ramiona rozciągały się metrami, a rękawy były jak tunele, które mogłyby pomieścić co najmniej cztery moje ręce. Postanowiłam zatem dopasować nieco rozpiętości lat 80. do rozmiaru S XXI wieku. Z profesjonalną pomocą mojej krawcowej wprowadziłam kilka kosmetycznych poprawek i tak oto powstał mój ulubiony płaszcz Jedi. Jest cieplutki, gruby i absolutnie niezniszczalny, a jego ogromny kaptur nie raz posłużył mi jako parasol/wiatrochron.
Niech moc będzie z Wami!
***
When I first tried my newly bought online used vintage coat on I looked into the mirror and I couldn't help but notice that officially I had just  become a Jedi. The coat was almost reaching my ankles, shoulders were incredibly wide and I could fit about four arms in one sleeve. So I decided to adjust a little bit the 80s and convert them to a small size of the XXI century. With a professional help of my tailoress I introduced some changes and there it was: my favourite Jedi coat of power! It is thick, warm and absolutely indestructible! And what is more its huge hood often serves me as an umbrella or a windbreaker.
May the Force be with you!


28 April 2015

Burgundy retro maxi skirt.

Kolejny zestaw w stylu vintage, oczywiście z serii: od stóp do głów ze szmateksu! Tanie ciuchy, tralala... :)
***
Yet another vintage outfit, bought in a second hand store! Cheap clothes, lalala... :)



15 August 2014

Retro day

Londyn pod znakiem pracy w restauracji pomału sobie płynie, ale znalazłam pięć minut na zdjęcia, a jak;)! No i gościnnie, w stylu retro moja przepiękna koleżanka Agata!



3 March 2012

Mercato di Bologna!

While I was in Bologna I visited the market on San Stefano square where I found plenty of clothes, jewellery, bags and other accessories from the past century.
 ***
Będąc w grudniu w Bolonii odwiedziłam niedzielny targ na placu Santo Stefano, gdzie znalazłam prawdziwe skarby: od antycznych mebli, starych płyt winylowych i plakatów aż po retro biżuterię, albumy z pokazów mody, torebki, okulary, buty i ciuchy vintage. Wszystko oczywiście oryginalnie pochodzące z minionej epoki:)