19 June 2016

Camel trench coat and DW





Pewnie już wiele z Was zauważyło, że zdecydowana większość moich ubrań pochodzi z lumpeksów. Muszę przyznać, że trudno byłoby sprostać moim zachciankom oraz modowym fantazjom, gdyby wszystko miało być nowe, oryginalne, pachnące świeżym plastikiem, z metkami, kartonikami, pudełkami, folią bąbelkową i innymi tego typu rarytasami... Stąd bohater poniższego posta - zegarek - również nie jest TYM na co wygląda. Podczas gdy oryginał to równowartość mojego miesięcznego czynszu wraz z wszystkimi najdrobniejszymi rachunkami (klik), jego wierna kopia kosztowała mnie nie więcej niż tabliczka dobrej czekolady. Oczywiście jeśli ktoś może sobie pozwolić na prawdziwy wyrób firmy Daniel Wellington na pewno nie pożałuje swojego zakupu, jednak mając pewne limity też można sobie poradzić! Chińskie podróbki można znaleźć na eBay'u, ich jakość pewnie nie jest nieskazitelna, ale oryginalne egzemplarze również produkowane są w Chinach (klik), więc kto wie jak to wszystko działa... ;)
A co Wy o tym myślicie? Zdarza Wam się skusić na podróbkę czy jednak wolicie zaszaleć i kupić coś markowego?

***
Probably many of you have already noticed that the majority of my clothes come from second hand shops. I have to admit that it would be difficult to indulge my whims and fashion fantasies, if everything had to be original, new, smelling of fresh plastic, with tags, boxes, bubble wraps and other such rarities... Therefore the protagonist of the following post - the watch – is not WHAT it looks like. While the original one is the equivalent of my one month's rent with all the bills (click), its true copy costed me no more than a bar of a fine chocolate. Of course, if someone can afford the real product of Daniel Wellington he or she certainly will not regret the purchase, but with some economical limits you can also handle it! Chinese fakes are all over eBay, their quality is probably not flawless, but the original watches are also manufactured in China (click), so who knows how it works ...;)
What do you think about that? Are you sometimes tempted to buy a fake or do you always save to have something branded?

Love,
Mo

14 June 2016

Retro & Vintage Fair

Około 2 tygodnie temu w ramach majowego spaceru postanowiłam wybrać się na Targi Vintage i Retro w krakowskim Forum Przestrzenie. Wydarzenie mimo, że nie za duże, okazało się być całkiem ciekawe. Moją uwagę przykuła ręcznie robiona retro biżuteria Katarzyny Koźmic (L'art gallery - bijoux design). Wykonywana jest z termoutwardzalnych mas plastycznych i stali szlachetnych - brzmi dość zagadkowo, ale uwierzcie mi, efekt jest cudowny! Każdy drobny kwiatuszek zdobiący kolczyki czy bransoletki wymaga niesamowitej precyzji, wszystko jest tak drobne, a jednocześnie tak dokładne, że wydawało się, że przy stoisku pani Kasi zapuszczę korzenie. Całość ma nieco ludowy charakter, ale zdecydowanie nawiązuje do zawartości szkatułek naszych prababci. Myślę, że w dzisiejszych czasach taka biżuteria to inspirująca alternatywa dla nieraz tandetnej masówki i morza "chińszczyzny". Zdjęcia ze stoiska znajdziecie na samym końcu wpisu!
Całkowicie urzekła mnie również kolekcja vintage okularów słonecznych sklepu Cukier Puder Vintage Store. Kolorowe stoisko wyglądało bajecznie, a mierząc ich okulary przeniosłam się do innej epoki!
Oczywiście jak na wycieczkę z prawdziwego zdarzenia przystało nie obeszło się bez pamiątki. Skusiłam się na piękny retro magnes na lodówkę (mój upatrzony wzór widoczny jest na pierwszym zdjęciu w prawym górnym rogu - teraz codziennie sięgając do lodówki czuję powiew lata;)).
Podsumowując nasz "kulturalny wypad" mój chłopak z pełną powagą uznał, że zawartość mojej szafy kwalifikuje się na otwarcie własnego stoiska podczas kolejnej edycji targów... Koniecznie:].
***
About two weeks ago, as part of a spring walk, I decided to go to the Vintage and Retro Fair in Cracow. The event, although not too large, turned out to be quite interesting. What attracted my attention most was handmade retro jewellery by Katarzyna Koźmic (L'art gallery - bijoux design). It is made of thermosetting plastics and stainless steel – which sounds pretty puzzling, but believe me, the effect is wonderful! Every tiny little flower on earrings and bracelets requires incredible precision; everything is so small but in the same time so meticulous that it seemed that I've spent ages next to Mrs. Kasia's stand. The whole thing has a bit folk character, but definitely relates to the content of our great-grandmothers' jewel caskets. I think that today such jewelry is an inspiring alternative to the mass production and "made in China" flood. You can find pics of this lovely jewellery at the end of the post!
I also fell in love with a collection of  vintage sunglasses by Cukier Puder Vintage Store. Their colorful stand looked fabulous and I felt like I went back in time by trying the sunglasses on!
Of course, as befits a real trip, I couldn't do without souvenir. I was tempted to buy a beautiful retro fridge magnet (my design is on the first photo in the upper right corner – now everytime I reach for something to the fridge, I feel a breeze of summer;)).
To sum up our "cultural trip" my boyfriend solemnly declared that with the content of my wardrobe I'm eligible to open my own stand during the next edition of the fair... Sure:].

Love,
Monika


23 May 2016

My sewing kingdom

 
Moją pierwszą własną maszynę do szycia dostałam od babci. Jest ona typem kobiety, która zrobi coś z niczego, zawsze wyszpera z jakiejś sekretnej półki w swoim mieszkaniu akurat to czego potrzebujesz albo, co lepsze, nawet nie wiedziałeś, że potrzebujesz, a tymczasem babcia Jadzia właśnie TO ma i ci bardzo chętnie podaruje: "Masz, przyda ci się.". Dziadkowie mieszkają w Niemczech, gdzie organizuje się od czasu do czasu tzw. "Sperrmüll", czyli dzień, kiedy mieszkańcy danego osiedla wystawiają przed domy nieużywane przez nich rzeczy, które finalnie wylądują na śmietniku, ale zanim zostaną zagarnięte przez śmieciarkę każdy ma możliwość zabrania sobie czegoś ze sobą. Nie zdziwiło mnie, że babcia podczas jednego ze Sperrmülli wypatrzyła z okna leżącą na ulicy opuszczoną, brudną maszynę do szycia i bez zastanowienia przytaszczyła sprzęt do mieszkania. Jako zawodowa krawcowa okiem profesjonalistki oceniła znalezisko i określiła mianem "możliwego do odratowania", wyczyściła i nasmarowała jak trzeba i tak oto dostałam jedną z najcenniejszych rzeczy jakie posiadam. Na maszynie najczęsciej przerabiam ubrania kupione w szmateksach: zwężam, skracam, dopasowuję. Stąd kiedy znajduję przepiękną spódnicę w rozmiarze XL nie zawsze jestem zmuszona z bólem serca odłożyć ją na wieszak, bo mimo moich przeciętnych zdolności krawieckich, da się temu zaradzić!
Pod spodem zdjęcia babcinego skarbu oraz ostatnich przeróbek:).
 
***
I got my first own sewing machine from my grandma. She's the kind of a woman who creates something out of  nothing, always finds in her secret cupboards and drawers this one thing that you exactly need or, even better, you had no idea you needed while grandma Jadzia has IT and will gladly give it to you: "There you go, it'll come in handy.". My grandparents live in Germany where from time to time there is organised so called "Sperrmüll" that is a day when people from a certain area get rid of useless items by leaving them on the street so that everyone could pick anything they like before garbage truck takes it all. I wasn't surprised that during one Sperrmüll my granny detected from her window a dirty sewing machine lying on the street and without thinking she brought it home. As a professional tailoress she valued the finding as "possible to rescue". She cleaned and lubricated every part of the machine and that's how I got one of the most precious things ever. I use my sewing machine to adjust, shorten and fit some o the clothes I buy in second hand shops. So when I find an amazing extra large skirt or blouse I don't necessarily have to put it back because in spite of my not completely professional skills I can handle it!
Below my grandma's treasure and some of my recent adjustments:).
 
Love,
Mo


15 May 2016

Why High-heeled view?


Dlaczego High-heeled view, czyli o co tak właściwie chodzi?
Ostatnio wpadłam na pomysł napisania posta na temat tytułu mojego bloga, bo bywa on kłopotliwy i nie do końca każdy wie "z czym się go je". W związku z tym kilka słów na jego temat!:)
Przede wszystkim High-heeled view przetłumaczyć można na polski jako widok z wysokich obcasówco pomoże lepiej zrozumieć moją koncepcję. Obcasy to symbol kobiecości i stylu i pomimo niejednokrotnie otartych pięt, paluszków opuchniętych jak małe winogrona oraz wrażenia, że nasze stopy są niczym kawałek mięsa w odessanym próżniowo woreczku, nogi prezentują się w nich naprawdę dobrze! Ale oczywiście nie tylko o nogi chodzi, obcasy nadają każdej stylizacji sporo elegancji i szyku, sprawiają, że wznosimy się "poziom wyżej". Zarówno dosłownie widok z wysokości ułatwia nieco życie, poszerza pole widzenia, jak i przenośnie następuje zmiana perspektywy patrzenia na świat. Bo tak naprawdę nie w centymetrach tkwi sens nazwy mojego bloga, a w sposobie myślenia i odbierania mody i stylu. Nie twierdzę, że na wycieczkę do lasu czy spacer po plaży najlepiej ubrać ćwierćmetrowe szpilki i przy każdym kroku dzielnie zatapiać je w leśnej ściółce bądź piasku. Moim celem jest, bez względu na okoliczności, zachować widok z wysokich obcasów i tym samym, adekwatnie do okazji, zawsze tworzyć swój styl ze smakiem.
Mam nadzieję, że nazwa bloga przestała być skomplikowaną mieszanką "h" oraz "e", a moja idea Wam się podoba!:)
***
Why High-heeled view and what is it all about?
Recently I've had an idea to write a post about the title of my blog. I know sometimes it could be a bit difficult to grasp but here comes a short explanation of it!:)
First of all the phrase high-heeled view in other words is a view from high heels which may help you to get my idea. Heels are a symbol of femininity and style and in spite of hurting your feet once in a while by squeezing them as a vacuum pump and making your toes swell like little grapes, they still make your legs look really good! But of course it's not only about legs, thanks to the heels every outfit gains some elegance and chic, they raise you "a level up". Literally looking from height is very convenient, it broadens the field of view, as well as metaphorically wearing heels changes the way you interact with the world. So the meaning of the title of my blog is not related to the amount of centimeters but to the way of perceiving style and fashion. Of course I'm not telling you to wear almost half-meter-high heels to the woods or during a walk along the beach and bravely immerge them in the mulch or sand. What I actually aim is to maintain the high-heeled view on every occasion that is always to create my own style with taste.
I hope my blog's title is not just a complicated mix of "h" and "e" any more and you like the conception!:)

Love,
Mo




28 April 2016

So I saw Warsaw.

Może ktokolwiek jeszcze pamięta tę burgundową lumpeksową marynarkę, która pojawiła się w poście z 2013 roku (Red wine, please!)? Wtedy była nieco dłuższa, ale po jakimś czasie postanowiłam ją odświeżyć podcinając kilka centymetrów. I oto pojawia się na blogu w swojej kolejnej odsłonie w myśl kultowej zasady "stara, ale jara" oraz mojej własnej "taka ładna, a taaaaaka tania". Warto wspomnieć też o spodniach w drobną krateczkę, gdyż kupiłam je podczas zimowych przecen w Mango, gdzie ostatnimi czasy podoba mi się coraz więcej rzeczy i, co za tym idzie, mój chłopak musi być coraz bardziej stanowczy w odciąganiu mnie siłą sprzed szykownych witryn tego właśnie sklepu.
W takim wydaniu wybrałam się do Warszawy, aby po raz pierwszy (przysięgam, że nie wiem jak do tego doszło) odwiedzić stolicę. Niemalże słyszę głos dziadka: "cudze chwalicie...",  ale lepiej późno niż wcale, Warszawa zaliczona. Muszę przyznać, że po całkiem sporej ilośći mało pochlebnych opinii o tym mieście spodziewałam się szarej kupy wysokich budynków, niczego szczególnego. Okazało się jednak, że stolica nie taka zła jak mawiają: kilka ładnych parków, śliczna starówka, sympatyczne knajpki, migające w nocy wieżowce - zdecydowanie ma swój urok. Być może problem w tym, że o opinie zazwyczaj pytałam sympatyków Krakowa, którzy należą do zdecydowanej opozycji w bitwie o "najlepsze miasto w Polsce" i na pewno nie są obiektywni.
Zdjęcia poniżej zostawiam Waszej ocenie;).
***
Maybe some of you remember the burgundy second hand blazer that appeared in one post from 2013 (Redwine, please!)? Back then it was a bit longer, but some time ago I decided to cut a few centimeters. And here it comes again in its new version, according to the cult rule "old but good" and my very own "so pretty and sooo cheap". It is worth mentioning the tartan pants because I've bought them during the winter sales in Mango which I recently find more and more alluring and, as a consequence, my boyfriend has had to become respectively more and more firm in dragging me out of the store windows.
Wearing this outfit I went to Warsaw to see for the first time (I swear I have no idea how it has actually happened) our capital. I almost hear my grandpa's voice: "the grass is always greener…", but better late than never, Warsaw – checked off! I have to admit that after hearing quite a lot not very flattering opinions about the city I expected a bunch of grey buildings and streets, nothing particular. But it turned out that the capital was not that bad: a couple of beautiful parks, lovely old town, nice brasseries, shining at night skyscrapers – definitely there is a certain charm. Perhaps my attitude was that skeptical because I was asking for the opinion only Cracow-lovers who definitely belong to the opposite camp in "Which Polish city is the best place ever?" battle and as an obvious result are not objective!;)
Enjoy the whole lot of pics and judge by yourself!


22 April 2016

Pyjama party!

Pewnie nie raz zdażyło Wam się wyjść z domu w dwóch różnych skarpetkach, z metką do przodu, rozporkiem do tyłu, bez okularów (uwaga, słup!), bez makijażu, bez majtek, w dresie z plamą, w rajstopach z dziurą, w piżamie... Roztargniony i zaspany człowiek zdolny jest do wielu twórczych kombinacji. Ale wracając do piżamy, czy kiedykolwiek wpadlibyście na to, że ktoś może uznać ją za genialny element stylizacji "pozałóżkowej"? I założyć do niej szpilki i ozdobną kopertową torebkę? Jedwabne delikatne materiały, klasyczny, prosty krój z kołnieżykiem na guziki, regularne, symetryczne wzorki... A jednak! Od jakiegoś już czasu na wybiegach i ulicach pojawiają się koszule (a nawet spodnie) inspirowane klasycznymi piżamami. Moja koszula może nie stanowi iedalnego odwzorowania piżamy, ale jej śliski materiał i ogólny charakter potrafi wzbudzać wątpliwości;). Słodkich snów!
***
I'm pretty sure it happened to you at least once or twice to go out wearing two different socks, your shirt inside out, without glasses (watch out, a pole!), without makeup, without panties, with a stained sweats, holy tights or pyjamas on… Distracted and sleepy person is capable of many creative combinations. Speaking of a nightwear, though, would you have ever considered your jammies a fantastic part of the "out-of-bed" outfit? And wear it with high heels and elegant clutch bag? Just think: silky delicate fabrics, classic simple style with collar and buttons, regular, symmetric prints… Yes, for some time now they have been ruling on the streets and catwalks! Maybe my shirt isn't an exact nightwear example, however its fabric is so much pyjamas alike that it would surely make you a little bit confused;). Sweet dreams!

21 March 2016

The very first day of spring!


I powoli się zaczyna... słońce przedziera się przez gęstą szarą kołdrę, która ostatnimi czasy przykryła i nieco oszpeciła Polskę, a mnie osobiście uzależniła od kawy i mojego cieplutkiego łóżka. Jednak od dziś oficjalnie możemy cieszyć się pierwszym dniem wiosny i obserwować jak wszystko za oknem nabiera kolorów i staje się coraz piękniejsze. Warto wspomnieć, że jeśli mówimy o widokach zza okna to nic nie zintensyfikuje Waszych wrażeń tak jak para gumowych rękawic w połączeniu ze szmatką i wiaderkiem pełnym wody. Satysfakcja gwarantowana! Powodzenia;)!
***
So it's already started… the sun is trying to make it through the cloud duvet that recently has covered and blemished Poland, and also made me addicted to coffee and my cosy bed. However from today we can officially enjoy the first day of spring and watch how everything outside the window changes, becomes more and more colorful and full of joy. Speaking of windows: believe me, nothing will intensify your aesthetical sensations more than a pair of rubber gloves, cloth and a bucket full of water. Satisfaction guaranteed! Good luck;)!
 


8 March 2016

Romantic pleated retro skirt

Co powiecie na romantyczny przedwiosenny spacer?
***
How about going for a romantic pre-spring walk?

16 February 2016

Vintage Jedi coat of power

Kiedy pierwszy raz ubrałam mój świeżo zakupiony w internecie vintage płaszcz, pełna ekscytacji spojrzałam w lustro i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że właśnie zostałam rycerzem Jedi. Płaszcz sięgał mi nieco ponad kostki, ramiona rozciągały się metrami, a rękawy były jak tunele, które mogłyby pomieścić co najmniej cztery moje ręce. Postanowiłam zatem dopasować nieco rozpiętości lat 80. do rozmiaru S XXI wieku. Z profesjonalną pomocą mojej krawcowej wprowadziłam kilka kosmetycznych poprawek i tak oto powstał mój ulubiony płaszcz Jedi. Jest cieplutki, gruby i absolutnie niezniszczalny, a jego ogromny kaptur nie raz posłużył mi jako parasol/wiatrochron.
Niech moc będzie z Wami!
***
When I first tried my newly bought online used vintage coat on I looked into the mirror and I couldn't help but notice that officially I had just  become a Jedi. The coat was almost reaching my ankles, shoulders were incredibly wide and I could fit about four arms in one sleeve. So I decided to adjust a little bit the 80s and convert them to a small size of the XXI century. With a professional help of my tailoress I introduced some changes and there it was: my favourite Jedi coat of power! It is thick, warm and absolutely indestructible! And what is more its huge hood often serves me as an umbrella or a windbreaker.
May the Force be with you!


9 February 2016

Verde! Verdissima!

Jeszcze niedawno na trawnikach śnieg, zdrapywanie szronu z szyby samochodu o poranku i czerwone odrętwiałe policzki po wyjściu z domu. Widok za oknem aż prosił się o odrobinę koloru... Postanowiłam więc wygrzebać z szafy zielony retro zestaw, żeby chociaż trochę ożywić te smętne zimowe dni. Mam nadzieję, że się Wam spodoba:).
***
Snow on the lawns, red frozen cheeks and frosted car windows... ohh, winter! All the atmosphere outside was almost screaming for some colours... So I dug into my closet and created a retro green outfit to breathe some life into the dull weather. I hope you will like it:)!


26 January 2016

MODA PRL /// Fashion of the Communist Poland


Kilka dni temu wybrałam się na wycieczkę do Muzeum Narodowego w Krakowie, żeby zobaczyć długo wyczekiwaną wystawę zatytułowaną "FASHIONalbe in Communist Poland". Jej motywem przewodnim była moda PRL-u. Rozpiętość czasowa tego okresu (1945-1989) pozwoliła na wzięcie pod lupę wielu tendencji, które pojawiały się w świecie mody.
Sytuacja w Polsce była o tyle wyjątkowa, że po wojnie brakowało nam dosłownie wszystkiego... Biorąc pod uwagę, że często zastanawiano się skąd wziąć papier toaletowy czy cukier, nikt nawet nie śnił o sobotnim wypadzie na "shopping" do pobliskich butików z kreacjami od projektantów. Sytuacji nie ułatwiał fakt, że dostępność do ciekawych materiałów graniczyła z cudem... Tak więc w czasach PRL-u modna polka to kreatywna polka. Kobieta chcąc ubrać się stylowo musiała być zdolna i zdeterminowana, potrzebowała głowy pełnej pomysłów dużo bardziej niż pękającego w szwach portfela. I oto sedno sprawy...
Mama nie raz opowiadała mi jak ze zwykłych pieluch tworzyła wyróżniające się w tłumie kreacje inspirowane sporadycznym kontaktem z modą zagraniczną, wymyślała nietypowe kroje. Tata własnoręcznie farbował bawełniane koszulki, przypinał ćwieki albo siedział przy maszynie do szycia dopasowując spodnie i wszywając zamki. Eksperymentowali na wszelkie sposoby, a wszystko to w imię estetyki, którą definiowała nie komercja, a ich własna twórczość.
I to jest coś, co ma swój niepowtarzalny urok, bo chcąc podążać za światowymi trendami trzeba było wykazać się kreatywnością i polotem, poświęcić swój czas i włożyć w to serce. Tak więc moim zdaniem modę PRL-u cechuje właśnie to serce:).
Poniżej kilka inspiracji z wystawy i... bonus!




4 January 2016

New Year's Eve party

Czas płynie, wszystko się zmienia, a na bloga w końcu nie znajduję nawet chwili. Z drugiej strony nie ma obaw, że ktokolwiek z tu zaglądających będzie odczuwał przesyt moimi stylizacjami czy moją osobą, bo póki co na pierwszej stronie wciąż te same nudne wakacyjne klimaty... Co za tym wszystkim idzie to świadomość, że jeśli na cokolwiek zbyt długo się czeka automatycznie oczekiwania rosną, a tą swoją niesumiennością w prowadzeniu bloga sama sobie podnoszę poprzeczkę. No bo "skoro już tyle się zbiera, żeby opublikować jednego marnego posta to niech to już będzie COŚ"... Mam nadzieję, że mimo, że mój pomysł na sylwestrową noc nie ocieka brokatem, nie razi lawiną złota i nie przygniata kilogramami brylantów, pozostanie zakwalifikowany do kategorii: elegancki, stylowy i niecodzienny, a przede wszystkim, że wam się spodoba! Spódnica w stylu Carrie Bradshaw, a szpileczki oczywiści złote, jak najbardziej, bo czemu nie, niech coś błyszczy!
***
Time is passing, everything is changing and my blog still remains untouched. On the other hand there's no need to worry that someone will feel overwhelmed by me and my outfits... I know that probably after such an absence you will expect more from this post ("Yep, now you better show something spectacular because you had almost ages to prepare it!"). So I hope that even though my idea for the New Year's Eve doesn't contain loads of glitter, tons of diamonds or waterfalls of gold you will like it anyway and consider it elegant and classy! Carrie Bradshaw's style skirt with something shiny: golden heels, because why not!



13 July 2015

Notting hill

London, London, London... here I am again! <3




3 July 2015

White sandals

Oto ostatki z Polski, tuż sprzed wyjazdu do Anglii. A od tygodnia... Londyn! <3
***
Last pics from Poland taken a couple of weeks ago. And from the 24th June... London! Hello summer! <3


10 June 2015

Lose yourself in loose pants!

I kto by pomyślał, że tak zwane "szwedy" z czasów mojej podstawówki staną się tak pożądanym obiektem w mojej szafie?! A jednak moja zeszłoroczna londyńska zdobycz (och, Camden! <3) to idealne połączenie szyku z wygodą, bo oprócz tego, że prezentuje się całkiem oryginalnie to na dodatek zapewnia ciągły przewiew w upalne czerwcowe dni.
***
And who would have thought that so-called "Szwedy" from the time of my elementary school would become such a desirable object in my closet?! But my last year's London prey (oh, Camden! <3) is a perfect combination of chic with comfort because except for being quite original, provides continuous ventilation during hot days of June.


20 May 2015

Orange + grey = 2gether 4ever

Nie zaskoczę Was pewnie specjalnie tym, że zarówno spodnie jak i bluzka są ze sklepów z odzieżą używaną... Ale to co istotne w tym poście to połączenie kolorystyczne, pomarańczowy i szary to jedna z moich ulubionych par! Trochę jak w idealnych związkach: jedno krzyczy, na co drugie reaguje bezwzględnym spokojem, wprowadzając tym samym perfekcyjną równowagę. Każde z osobna ma swój urok, ale tylko razem tworzą niepowtarzalne KOMBO.... O czym ja to....? A no tak, o kolorach przecież;).
***
I probably won't surprise you if I tell you that both my shirt and trousers are bought in a second hand store... But what is really fundamental in this post is the color combination, orange and grey are one of my favourite couples! Just like in a perfect relationship: one is screaming while the other one remains absolutely peaceful and keeps the balance. Each of them has its own charm, but only together they form a unique COMBO... What was I talking about...? Oh, the colors of course;).



28 April 2015

Burgundy retro maxi skirt.

Kolejny zestaw w stylu vintage, oczywiście z serii: od stóp do głów ze szmateksu! Tanie ciuchy, tralala... :)
***
Yet another vintage outfit, bought in a second hand store! Cheap clothes, lalala... :)



27 March 2015

My vintage scarves obsession

Chciałoby się rzec kopę lat! Wybaczcie, ale ostatnimi czasy pracowałam intensywnie we Włoszech i pochłonęło mnie to kompletnie! Na szczęście jestem z powrotem, cała i zdrowa i dzielę się z Wami nowym postem poświęconym mojej szalikowej vintage obsesji! Kupuję ję w lumpeksach i im tańsze są tym większą satysfakcję odczuwam;). Zerknijcie na czwarte zdjęcie, gdzie prezentuję moją najświeższą zdobycz: przepiękny, kolorowy, trochę indiański i totalnie vintage szal za jedyne 5zł! Miłego wieczoru i arrivederci wkrótce!
***
Oh my... Long time no see! Sorry guys, I've been working a lot in Italy lately and it absorbed me completely! But now I'm back with this new post about my vintage scarves obsession! I buy them in second hand stores and the cheaper they are the more satisfied I am;). Just take a look at my latest prey: that lovely, colorful, a little bit indian and totally vintage scarf on the fourth pic! Have a nice evening and arrivederci soon!


20 December 2014

Black & white stripes

Jakiś czas temu znalazłam w moim rybnickim lumpie taką genialną vintage marynarkę w paski ze złotymi guzikami i już nie mogłam się doczekać aż pochwalę się tym cudem na blogu! Tym bardziej, że kosztowało mnie całe 8zł.;) Zimowe pozdrowienia i na zapas... wesołych świąt!
***
Some time ago I found this lovely blazer in one of the second hands in my hometown Rybnik. I couldn't wait to show it to you on my blog! Especially because it costed me 8 zloty (about 2 euros...).;) Winter kisses and just in case... Merry Christmas!


13 November 2014

Autumn comeback

W końcu zebrałam się do kupy i ogłaszam wielki jesienny powrót! Mam nadzieję, że spodoba Wam się mój nowy pomysł.:) 
Do zobaczenia wkrótce!
***
Finally I pulled myself together and organised my life and I'm very happy to announce my autumn comeback! I hope you'll like my new ideas.:) 
See you soon!
xx



15 August 2014

Retro day

Londyn pod znakiem pracy w restauracji pomału sobie płynie, ale znalazłam pięć minut na zdjęcia, a jak;)! No i gościnnie, w stylu retro moja przepiękna koleżanka Agata!



19 July 2014

My own sweatshirt design!

Miałam ostatnio przyjemność zaprojektować własną bluzę na stronie HiCustom. Wyszła niczego sobie, jest przewygodna, idealna na chłodniejsze letnie dni w Londynie!
***
Recently I've had an opportunity to design my own sweatshirt on HiCustom. It came out really well, it's cosy and comfortable, perfect for cool summer days in London! 


9 July 2014

First days in London in a retro culotte jumpsuit.

Po długiej przerwie na obronę i zorganizowanie sobie życia wracam do Was jako magister filologii włoskiej! Teraz przez jakiś czas będę mieszkała w Londynie. Mój pierwszy tydzień spędziłam na szukaniu pracy i w końcu pojawiło się światełko w tunelu. Dziś czekam na telefon:). Powoli przyzwyczajam się do kapryśnej angielskiej pogody i wszystko zaczyna nabierać sensu. <3 
PS. No i obcięłam włosy;)!
***
After a long break I finally come back to you as I completed my masters degree in Italian language and literature! Now I'm going to live in London for a while. I've spent my first week here on seeking a job and finally there's a hope, I'm waiting for a call:). Gradually I'm getting used to the unpredictable english weather and everything is starting to make sense.
PS. And I chopped my hair off!


26 May 2014

Lace dress

Wybaczcie za tę ogrooomną przerwę, ale za miesiąc kończę studia i praca magisterska całkowicie mnie pochłonęła... Bohaterem dzisiejszego posta jest sukienka firmy Front Row Shop! Na ich stronie znajdziecie całą masę przepięknych i niecodziennych ciuchów! 
***
I'm really sorry about the long break I had on my blog, but recently I've been totally absorbed in my "graduate-to-be" time... The hero of today's post is a beautiful lace dress by Front Row Shop! You can find a whole bunch of gorgeous and uncommon clothes on their page! Just take a look!


27 April 2014

Inspiration

Moje najnowsze inspiracje! Źródła to m.in. wspaniałe blogi modowe: Framboise fashion, Fleur de mode, Carolinesmode. <3
***
My recent inspiration! The sources are mostly some amazing fashion blogs:  Framboise fashionFleur de modeCarolinesmode. <3


8 April 2014

Design Festival

W ramach Krakowskiego Fashion Weeku w ostatnim tygodniu marca wybrałam się na Festiwal Dizajnu w Krakowskich Szkołach Artystycznych. Najciekawsza okazała się dla mnie niesamowicie oryginalna biżuteria New Geometry (jeśli ktoś byłby zainteresowany kupnem to znalazłam biżuterię tutaj, niestety za oryginalność trzeba płacić;)) i przepiękne kurtki w stylu vintage firmy I want april. Mimo że targi były dosyć małe i obejście i dokładne obejrzenie wszystkich stoisk zajęło mi trochę ponad pół godziny to i tak wróciłam do domu pełna artystycznych wrażeń! Inspiracji nigdy dość!;)
***
Recently I've participated in Design Festival during Fashion Week in Cracow. I found the most interesting an amazing original jewelery by New Geometry and lovely vintage jackets I want april. Despite the fact that the fair was rather small and it took me half an hour to see every single stall, I came back home full of artistic impression! Never enough of inspiration!;)


30 March 2014

Leather dungaree dress

Stylizacja zainspirowana modą uliczną z Fashion Weeku w Nowym Jorku!
***
A look inspired by street fashion from Fashion Week in New York!



12 March 2014

Hollow shorts

Pierwsze prawdziwe wiosenne słońce! Jestem coraz bardziej podekscytowana, bo już powoli zaczyna pachnieć ciepłem. Czekam z niecierpliwością na wiosnę!
***
It's the first real spring sun! I'm getting more and more excited as I start to smell the warmth! I can't wait for spring to get here!


26 February 2014

Patterned dress

Tajemnica z posta Un peu de couture rozwiana! Oto efekt moich krawieckich przeróbek. Już nie mogłam się doczekać i w końcu mogę się pochwalić! Mam nadzieję, że Wam się podoba:)!
***
The great mystery from my Un peu de couture post revealed! This is the result of my sewing alterations. I couldn't wait to show you the dress! I really hope you like it:)!


16 February 2014

The wind wanted to blow it up;)

I już nie po raz pierwszy outfit w stylu second hand. Wiatr podczas zdjęć postanowił nie ułatwiać mi życia, no i miał też swój wkład w moją szaloną fryzurę;).
***
And again some second hand look. The wind didn't make my life easier and also contributed to my crazy hairstyle;).


10 February 2014

White paint: retro inspired

Ostatnio wpadł mi do głowy ciekawy pomysł na zdjęcia. Dziś trwały przygotowania, a już niedługo (mam nadzieję, że zamierzony) efekt:)!
***
Today I was working on my new idea of photo shooting. I hope that I will show you the intended effect soon:)!


1 February 2014

Turquoise

W rzeczywistości ten sweter jest znacznie bardziej zielony, nie mam pojęcia co mój aparat miał na myśli...  Chociaż w gruncie rzeczy, tak też mi się podoba! Miłego oglądania!:)
***
In reality this sweater was much more like green, I have no idea what my camera was thinking... But actually, whatevs, I like it too! Enjoy!:)


31 January 2014

The cheapest vintage jacket ever

Zima pojawiła się tak nagle, z dnia na dzień, ale na szczęście w tym roku przygotowałam się dużo wcześniej. Już kilka miesięcy temu wygrzebałam w jakimś szmateksie tę genialną skórzaną kurtkę vintage, która kosztowała mnie okrągłe 5zł! Tak uzbrojona może przetrwam jeszcze kilka tygodni...
***
Winter appeared out of nowhere, but fortunately this year I prepared myself earlier. A couple months ago, I dug out this brilliant vintage leather jacket in a second hand store, and it cost me only 5 zl (about 1 euro)! Armed with this gear, I really hope to survive some more freezing weeks...


28 January 2014

Un peu de Couture!

Po ostatniej wizycie w sklepie z używaną odzieżą w ruch poszła moja zabytkowa maszyna! Co to  będzie, co to będzie? Efekty już wkrótce!;)
***
After my last visit in a second hand shop I decided to have a little bit fun with my antique sewing machine! What will that be, what will that be? The effects soon!;)


20 January 2014

Poznań full of colors

Poznań to głównie moje taneczne wspomnienia z czasów liceum, a teraz mieszka tam moja przyjaciółka. Odwiedziłyśmy ją razem z moją drugą przyjaciółką i obie bardzo dzielnie zrobiły mi te przepiękne zdjęcia, na których oczywiście nie mogło zabraknąć uroczego kolorowego poznańskiego ryneczku!
***
For me Poznań is mostly a whole lot of memories from dancing classes that I used to frequent during summer when I was in high school. Now one of my best friends Kasia has moved there. Me and my other lovely friend Paulina went to visit her. Both Kasia and Paulina bravely took these beautiful photos, which obviously couldn't do without the charming, colorful Poznań market square!

18 January 2014

Floral thoughts

Po najdłuższej przerwie świata w publikowaniu postów wracam i obiecuję poprawę! Postaram się z całych sił dzielić się z Wami jak największą ilością moich pomysłów i inspiracji! A na dziś bluza w kwiaty w stylu vintage z lumpeksu i retro botki na sznurowanie mojej mamy (taaak, to już ten czas, kiedy stare rzeczy mojej mamy stają się retro!).
***
After the longest break ever in publishing posts I'm back and I promise to do better, actually to do my best to share with you as many of my ideas as I will only manage! And for now, a second hand vintage flowers blouse with my mum's retro boots (yep, my mother's stuff has already became retro!).


5 December 2013

My Wonderland - London

Pod koniec listopada po raz kolejny odwiedziłam Londyn. Tym razem to cudowne miasto przyciągnęło mnie ze względu na pewną sztukę w teatrze Harold Pinter - Mojo. 23 listopada w moje 23. urodziny rozkoszowałam się na widowni grą aktorską takich ludzi jak Ben Whishaw, Brendan Coyle czy Rupert Grint, z czego z tym ostatnim miałam okazję porozmawiać aż dwa razy. Moja miłość z dzieciństwa została spełniona, a życie stało się kompletne;)! <3
Jako że "podstawowy" Londyn miałam już za sobą w końcu mogłam oddać się innym przyjemnościom takim jak Harrods, Selfridges, Portobello market, Camden Town i przeróżne charity shops, czyli angielskie sklepy z odzieżą używaną. Wracam pełna genialnych doznań i wrażeń estetycznych i już myślę o tym, żeby tam znów pojechać! Dzielę się więc z wami całą masą londyńskich inspiracji, mam nadzieję, że Wam się spodoba!
***
At the end of Novemeber I went to London once again. This time I was drawn to this wonderful city by a certain play in the Harold Pinter Theatre (Mojo). On Nov 23, the date of my birthday, I was delighted by acting of such amazing people as Ben Whishaw, Brendan Coyle and Rupert Grint, and with the last one I had a chance to have a nice chat! My childhood love has been fulfilled, and my life is now complete;)! <3
As I already advanced in "basic" London I could finally give myself away to such pleasures as Harrods, Selfridges, Portobello market, Camden Town and various charity shops. I've came back full of amazing experiences and aesthetic sensations and I'm already dreaming of going back there! So I present to you a whole bunch of London inspirations and hope you'll enjoy it!
 

2 December 2013

Princess charm


In every girl or a woman there is this little piece of a princess. We all want to feel magical and exceptional sometimes. There is always this kind of dreams of being at the fairy tale ball and meeting Prince Charming. What if there was a way to make those dreams a come true a little bit and transfer to this enchanted world for a while? There is only one step from wearing a lovely dress to becoming a real princess! Recently I found this amazing site where you can buy some inexpensive ankle-lengthoccasional dresses (like this one). There is also something here: Birdsnest.com.au, Westfield.com.au. Whether it's a wedding or a prom – it doesn’t matter, you can always feel exceptional and elegant like in a fairy tale! Also, who said there has to be an occasion? Why not look romantic and magical every day? Have some fun, Princess Charming;)!